Od lat jeżdżę quadem, a teraz czas na motocykl. Jazda nim dostarcza całkiem innych wrażeń od tych, których doświadczałam jeżdżąc czterokołowcem w ciężkim terenie. Turystyka, podróże – mam parę swoich marzeń motocyklowych. Jednym z nich była motocyklowa podróż w Bieszczady. Pieszo i quadem odwiedziłam już wiele miejsc w tym rejonie – tym razem motocyklem udało mi się dotrzeć do Cerkwi św. Michała w Smolniku.

Według mnie, to jedna z najładniej umiejscowionych świątyni w Bieszczadach. Położona jest na wzniesieniu, w otoczeniu pięknych drzew i łąk. Na jednej z nich jest stado koni, dzięki którym krajobraz jest jeszcze bardziej malowniczy.

Cerkiew św. Michała to jeden z najstarszych i najpiękniejszych zabytków architektury sakralnej w Bieszczadach. Świątynia jest wybudowana w stylu bojkowskim – bowiem to właśnie Bojkowie stanowili większość bieszczadzkiej ludności. Skromna, niewielka, ale bardzo charakterystyczna bryła cerkwi złożona jest z trzech podstawowych części stanowiących jakby oddzielne, dostawione do siebie całości z osobnymi, łamanymi dachami namiotowymi.

Perturbacje wojenne i powojenne wszystko zmieniły. Ludność bojkowska nie przetrwała, nie przetrwały również bojkowskie wsie. W 1974 roku cerkiew została konsekrowana na filialny kościół obrządku łacińskiego p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny parafii Lutowiska. Ta drewniana świątynia wpisana na listę UNESCO to unikatowy element krajobrazu kulturowego, który już nie istnieje.

W Bieszczadach jest wiele perełek wartych uwagi. Podczas tego wyjazdu planuję zobaczyć niektóre z nich. W kolejnych publikacjach postaram się przekazać niesamowity klimat tego regionu. Chociaż najlepiej przyjechać tutaj i przekonać się samemu, co to za miejsce.

Podziwianie bieszczadzkich atutów z perspektywy motocykla wzmacnia wrażenia. Zawsze jadąc samochodem krętymi drogami zazdrościłam motocyklistkom i motocyklistom pokonującym kolejne kilometry. Tym razem jestem jedną z nich. Długo zastanawiałam się nad tym, czy powinnam jechać w tę podróż, aż w końcu podjęłam decyzję i przyjechałam. Przed wyruszeniem w trasę należy zarówno przygotować motocykl do jazdy, jak również zadbać o swoje bezpieczeństwo i skompletować ubiór. Wprawdzie nikt nigdy nie planuje szlifa, ale może się on zdarzyć nawet podczas krótkiej przejażdżki do sklepu. Zawsze siadając na motocykl warto założyć odpowiednie ubrania z protektorami, które w razie ewentualności ochronią nasze ciało. O tym, jak dobrać odpowiednią odzież motocyklową i jak przygotować się do podróży, dowiesz się ze specjalnych materiałów, z którymi można zapoznać się na naszym kanale YT #TYLKOjazda.

Ważne jest to, aby nie bać się jeździć motocyklem – żeby nie popełnić błędu ze strachu i nie drżeć podczas jazdy. Trasy motocyklowe powinny dostarczać nam przede wszystkim przyjemności, pozwalać dotrzeć w różne piękne miejsca… albo po prostu dojechać do pracy bez stania w korku. 🙂

Jaka jest Twoja wymarzona podróż motocyklowa? Daj znać w komentarzu. Pamiętaj, że do każdej podróży trzeba się dobrze przygotować – dobre ubranie i przygotowanie motocykla to podstawa. Dzięki, że towarzyszysz mi w tej podróży. Jadę dalej. Odjeżdżając z parkingu przy cerkwi, mijam drewnianą budkę, w której sympatyczna Pani proponuje degustację rozmaitych wyrobów z mleka koziego. Chętnie próbuję nowych smaków, więc popróbowałam paru rodzajów sera i wybrałam jeden, który zabiorę z sobą do domu – jako pamiątka z wyjazdu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *